Bo zegarka nie da się nabrać: 17 minut do snu zamiast 52

Dr n. med. Iwona Sadowska z poradni zaburzeń snu w Poznaniu na słowo „maska” tylko się uśmiechała. Ale pacjentka z migreną powiedziała jej, że kupiła Migra Calm na ataki, a zasypia w niej szybciej niż kiedyś po tabletce. Więc dr Sadowska postanowiła to zmierzyć. Ankietom nie ufa, bo kobieta, która nie śpi od roku, nie wie, ile naprawdę przeleżała. Dlatego w domowym teście 186 kobiet w wieku 45–68 lat, każda z bezsennością od ponad roku, spało z zegarkami, które mierzą sen. Na starcie zasypiały średnio po 52 minutach, a co trzecia leżała bez snu ponad dwie godziny. Po trzech tygodniach z maską średnia spadła do 17 minut.
To nie są „2 minuty” z filmików na YouTubie, w które i tak nikt już nie wierzy. 17 minut to zwykły czas zasypiania kogoś, kto po prostu dobrze śpi.
Przebudzeń w nocy ubyło o 41%, a snu przybyło średnio 47 minut. I liczba, przy której dr Sadowska przestała się uśmiechać: 121 ze 186 kobiet odstawiło melatoninę albo tabletkę na sen. To dlaczego przez lata nic nie działało? Nie dlatego, że coś jest z tobą nie tak.
„Po drugiej w nocy siedziała w kuchni przy laptopie. Kiedyś zasnęła w aucie pod Biedronką, a mnie nie było pięć minut, poszedłem tylko po chleb. Po pierwszej nocy z maską popatrzyłem rano na jej twarz i powiedziałem jedno słowo: spałaś. To nie było pytanie. Dziś znowu się śmieje.” — Andrzej S. · mąż Doroty







